Jeszcze o koronawirusie

1. Będzie ROK 2020 rokiem cudów.

2. Co prawda, jak pisałem poprzednio, to jeszcze nie teraz. Świat nie upadnie, nie zgaśnie światło. Nie przegramy wojny z wirusem, ale też WOJNA ta sama się nie wygra.

3. Jest to pierwsze od dawna GLOBALNE doświadczenie. I demokratyczne!

4. Wśród naukowców ma optymistów. SAMO to się nie skończy. Nie wypalą tego pierwsze kwietniowe upały.

5. Chiny zrobiły, po początkowym zaniedbaniu, wszystko, co można było. Zamknęli szkoły i fabryki. Poszli na wojnę i wygrywają, ale wielkim kosztem. Najlepiej zaś, swoją drogą, poradził sobie Tajwan. Niech żyje wolność i wyspiarskość!

6. Pytanie, czy wirus nie usiadł Chińczykom po prostu na progu kwarantanny, by po fajrancie fabryk znów wziąć się do pracy? Byłaby to katastrofa.

7. Mimo to, zapasy są mniej ważne od mycia RĄK.

8. W tej pandemii najgorzej mają STARSI i chorzy. Dlatego warto rozważyć:

– swój stan zdrowia, czy nie warto dobyć rekolekcji, dróg krzyżowych w DOMU?

– czy nie warto, by babcia i dziadek PRZEŻYLI Wielki Post modląc się we własnej izdebce?

– z teologicznego punktu widzenia jest bowiem tak, że PRAWA fizyki i biologii działają tak samo w kościele, jak poza nim.

9. Co to jest los starego człowieka! Mieć 98 lat, „reedukację przez pracę” za sobą, więzienia, być od roku uznanym przez komunistów, po tym, jak Watykan poszedł na kompromis i zrównał cię z księżmi, którzy nie byli prześladowani, bo współpracowali, cierpieć na liczne schorzenia, zachorować na COVID-19, WYKUROWAĆ SIĘ, a potem przeczytać o sobie ciepły artykuł w rządowej gazecie. Biskup Józef Zhu Baoyu pewnie zastanawia się, co jeszcze go spotka przed setnymi urodzinami.

10. Ludzie lubią wierzyć, że jest jakieś SEKRETNE lekarstwo. Na przykład, witamina C w dużych dawkach.

11. Pokusa jest mocna. Sam czułem się przez chwilę jak odkrywca zaginionej ARKI, gdy wyczytałem o pastylkach z cynkiem. Doczytałem jednak, że nie ma dowodów, że leczą infekcje, zanim kupiłem kilo i zniszczyłem sobie nimi zmysły smaku i węchu.

12. Syrop Pani Joasi, z imbiru, cebuli, CZOSNKU, papryki, miodu, cytryny i w ogóle wszystkiego jest bezpieczniejszy. Oby nie pić go wiadrem. Bezpieczne jest też stosowanie się do tych rad.

13. Ludzie opisują w INTERNECIE swoje przygody z wirusami. Trzeba być ostrożny, czytając je.

14. Bo może być tak: chłop CHOROWAŁ przez wiele lat, co sezon, na różne infekcje wirusowe. Co roku próbował innych lekarstw, aż w końcu udało się! Trafił. Zaczął ssać cynk, albo pić homeopatyczne złoto, albo brać witaminę C w dużych dawkach. Pomogło, a jakże. Już nie choruje! Tymczasem ludowy lek nie miał nic do rzeczy. Po prostu z biegiem lat organizm wykształcił odporność. Zaoszczędzone siły organizm przeznaczy teraz na walkę ze skutkami ubocznymi cudownej terapii, którą funduje mu mózg.

15. Nasze organy wewnętrzne czasem pewnie myślą o MÓZGU to samo, co on o politykach. Pomyślą lepiej, jeśli NIE PANIKUJĄC, nie będziemy też naiwnymi optymistami.

16. Zaplanowałem już własną ewentualną kwarantannę: będę pisał doktorat i czytał książki 😉

uwagi

  1. Ha, zawsze wiedziałem, że autokwarantanna to zdrowy sposób na życie 😀

  2. Tak 🙂 ciekawe jest to, że w filmach i książkach o końcu cywilizacji taki miś samotnik, co prawda, przeżywa, a potem musi jednak i tak dogadywać się z ludźmi, co pozostali. Ludzie są jak nietoperze, ostatecznie zawsze skończą w zatłoczonej jaskini 😉

  3. W zasadzie nawet poruszanie się chaotycznie i po omacku by się zgadzało z nietoperzami 😀

  4. W sensie, że jak biegasz w kółko w letni wieczór kończysz z ćmą w ustach? Uroki dzieciństwa! A na poważnie, to o ludziach jest to prawdziwsze, niż o gackach, ten chaos. Jak, na przykład, rozmawiać z antyszczepionkowcami? Miła osoba, dobra, w tym co robi, ale wirus kwituje sianiem paniki, nigdy nie było żadnych epidemii, szczepionki zabijają, prawdziwi lekarze z nimi walczą, źli, co szczepią, biorą kasę od firm farmaceutycznych i tak dalej. Ręce opadają.

  5. Ćmy to jeszcze – gorzej chrabąszcze 😡

    Co do chaosu i antyszczepionkowców to wcale nie musi być aż taka losowa sprawa – w zasadzie mechanizm działania przypomina stare dobre teorie spiskowe lub działanie sekt. „To my znamy prawdę o świecie, a wszyscy inni się mylą i nie istnieje dowód który miałby mnie przekonać o tym, że jest inaczej”. To w sumie może dawać jakieś poczucie wyjątkowości i przynależności do grupy, która „zna prawdę”. Może faktycznie trzeba by z nimi rozmawiać, jak z kimś z sekty. O ile w ogóle istnieje na to jakiś skuteczny sposób.

Dodaj komentarz