UFO miele młyn dla US Navy

Mackiewicz napisał, że to komunizm pierwszy podstawił młyn na strumieniu ludzkiej głupoty, ale to dlatego, że nie był w Ameryce. Komuniści dzięki sile strumienia mielili narody, a w Ameryce ten sam strumień niósł zmieszanym w tyglu narodom złote samorodki. Ameryka była zawsze krainą nieograniczonych szans również dzięki pędowi głupoty.

Weźmy taki pomysł na biznes.

Zakopać w ziemi setki rzeczy kojarzących się z Rzymem. Gdzie tu biznes? Ano, w tym, że jest 1920 rok w Ameryce, jesteś oczytanym nastolatkiem, albo przedsiębiorczym byłym seminarzystą, znasz łacinę i żyjesz wśród ludzi, którzy historię o dwunastu tablicach anioła Moroni łyknęli jak proboszcz dotację unijną, tak, że powstała z tego nowa religia, mormonizm. Czemu więc nie spieniężyć opowieści o Rzymianach – kolonistach, walczących z Toltekami gdzieś w Arizonie?

Dlaczego jednak te rzymskie artefakty odkryto dopiero teraz? Nie wiadomo. Może ich autor wpadł pod dyliżans? Bo szansa na sukces była. Ameryka łykała gorszej jakości fałszywki. Bo kto by nie chciał być następcą Rzymian? Znamy to u nas, pod nazwą Wielkiej Lechii.

Ale te artefakty w ziemi, to jest jakby rękodzieło. Rękodzielnicze, a nie masowe wykorzystanie ludzkiej głupoty.

Są natomiast przesłanki, że w Ameryce teraz robi się to na większą skalę.

Ty czy ja, widząc generałów US Navy bylibyśmy skrępowani. Poważni ludzie w mundurach! Ale może być na tej ziemi jakiś student, co patrzy na nich jak lis na przekarmiony drób.

Tak to Pan Bóg postanowił, że młodzi często mają dorosłych na stanowiskach za arcybałwanów. Postanowił też, że nie zawsze się w tym mylą.

Oto historia o możliwym wykorzystaniu strumienia głupoty, co płynie przez US Navy. Tym bardziej godna podziwu, że za sito na samorodki służą w niej kosmici.

Opowieść jest taka. Od niedawna US navy, czyli marynarka Stanów Zjednoczonych, interesuje się UFO. Dawna, powściągliwa polityka poszła w zapomnienie. Teraz wręcz zachęca się pilotów do raportowania spotkań z dziwnymi obiektami. Nie ukrywa się ich raportów. Odbywa się ćwiczenia na morzu, nad którymi lata coś więcej, niż tylko samoloty. Nawet daje się pieniądze dla ludzi od UFO.

Gdyby to były lata dziewięćdziesiąte, świat by oszalał.

Jednak dziś faza na kosmitów jest mała. Miłośnicy Danikena i Archiwum X podorastali, albo jak ja, podrośli i muszą walczyć o byt. Stąd nowa pasja US navy dla UFO przegrywa walkę o uwagę ludzkości z kazaniami Grety od klimatu czy z występami Trumpa od złotego sedesu.

Ale US Navy nie poddaje się łatwo.

Każdemu, kto chciałby UFO bagatelizować, rzucają na biurko ten wniosek patentowy: hybrydowe podwodne statki powietrzne i kosmiczne, co do których utrzymuje się, że są w stanie osiągnąć naprawdę niezwykłe wyczyny prędkości i zwrotności w powietrzu, wodzie i przestrzeni kosmicznej dzięki rewolucyjnemu elektromagnetycznemu układowi napędowemu. Robi wrażenie! Interpretuję to jako UFO wystrzeliwujące pionowo z wody co najmniej z prędkością, z jaką ludzie miotają wózkami, gdy otwiera się wolna kasa w Biedronce.

Takich ambitnych wniosków patentowych jest więcej. Razem z polityką wobec pilotów i kilkoma filmami pozwalają snuć przypuszczenia.

Najpierw wymienię przypuszczenia nieoparte o ludzką głupotę.

US Navy ma technologię od kosmitów, albo wynalazła ją w swoich laboratoriach i kosmici mają być zasłoną dymną. Obserwacje pilotów to obserwacje nowych pojazdów sojuszniczej armii. Wówczas, cieszmy się, Polacy! Putin będzie musiał pokonać US UFO, zanim zajmie Białystok czy przyjedzie na kawę do Między Słowami bez paszportu.

Teraz przypuszczenia odwołujące się do ludzkiej głupoty:

Wśród cywilnych pracowników US Navy ktoś przegrał serię zakładów, np. Jeśli nie wypiję dziesięciu piw, to przekonam dowództwo do wydania dokumentu o UFO, albo jeśli nie przeskoczę przez tego grilla z kiełbasą w zębach, podam wniosek patentowy o UFO-napęd.

Albo: Wśród cywilnych pracowników US navy jest ktoś, kto wmówił sobie, że ma sprawny UFO-napęd, a UFO istnieje.

W końcu zaś, moje ulubione. Przedsiębiorczy, młody człowiek jako wytłumaczenie:

Wśród pracowników US navy zaczął tkać sieć oszust, który zdołał wmówić generałom istnienie UFO-napędów.

Ta ostatnia możliwość najbardziej cieszy.

Dawniej Dawid rzucał kamieniem, powalał Goliata i ucinał mu głowę jego własnym mieczem. Dziś Dawid pokazuje Goliatowi procę jako wspaniałą okazję i mówi, by oddał oszczędności i sprzedał miecz, by zainwestować w fabrykę proc i zyskać przewagę nad innymi goliatami i jeszcze się dorobić. Na koniec zaś sprzedaje nawet włosy z uciętej głowy Goliata na perukę i zaczyna słodkie życie z procentów, czyli z samorodków ze strumienia.

Jednym słowem, w tej ostatniej historii chytry lis Dawid (król ten miał rude włosy) cycka umundurowane, dumne koguty najpotężniejszej armii na planecie. Kto nie ma odrobiny sympatii dla niego?

Każdy ma, chociażbyśmy byli skończonymi goliatami!

Że nie zmyśliłem tego lisa, przemawia pewien fakt z Zimnej Wojny.

Woda z cząsteczkami ustawionymi w szeregu, woda, którą dr Zięba podlewa trawę, którą potem sprzedaje za 500 złoty od paczuszki. Słowiem, poliwoda.

Miałem pięć lat, gdy mi ojciec wytłumaczył kawał o radzieckich naukowcach, którzy wymyślili wodę w proszku i teraz szukają, w czym ją rozpuścić.

Otóż cała poliwoda jest stąd, że US Army, US Navy nie miały nikogo takiego, jak mój ojciec, gdy doszły ich słuchy, że radzieccy naukowcy stworzyli poliwodę. Czyniąc długą opowieść krótką, brak dowcipnego brodacza (albo ignorowanie go) przypłaciły te potężne instytucje milionami dolarów przeznaczanymi przez całą dekadę na stworzenie wody, która, między innymi, ciągnęła się jak galaretka, jak u naukowców ZSRR, zanim okazało się, że im się ciągnęła ta woda, bo była brudna, a nie molekularnie ustawiona w długie łańcuchy.

Po dziś dzień dr Zięba dobrze żyje z tej blagi.

Skoro sami z siebie w US Navy mogli dać się ponieść pędowi strumienia, to co dopiero z umiejętnym lisem!

Jeszcze na koniec kamyczek z kurialnego ogródka. Ksiądz doktorant z Lublina, chcący wyszydzać głupotę amerykańskiej marynarki, powinien mieć się na baczności. Czytając na te tematy, może bowiem znaleźć taką wymianę zdań w komentarzach:

Relacjonuję:

Facet, który pracował dla US navy nie wierzy, by mogli cokolwiek ukryć w konspiracji, a już na pewno nie UFO. Są na to zbyt głupi, pisze.

Drugi mu na to, że jednak konspiracja w wielkiej niezorganizowanej organizacji przez długie lata przynajmniej raz się udała, co dowiódł na polu praw dzieci Kościół katolicki.

Co można powiedzieć? Ludzie to ludzie. Józef Mackiewicz nas nie docenił, przypisując komunistom pierwszy młyn na wiadomej rzece, szerokiej jak Missisipi i jak wiosenny Wieprz.

uwagi

Dodaj komentarz