Pomoc kameralnej księgarni „Między Słowami”

Kameralna księgarnia ma dwa skrzydła - kawę i huśtawkę! Można być więc pewnym, że odwdzięczy się za pomoc! Zakaz huśtania, który czasem dziwi klientów kameralnej księgarni „Między Słowami”, ma na celu ograniczenie ofiar w nadpobudliwych dzieciach i bywa czasem, jak widać, zawieszany ;)

Czy warto w czasie zarazy pomagać kameralnej księgarni? Kto by o tym myślał! Nie czas żałować róż, i tak dalej, powiedział sobie kierowca i nie zwolnił, gdy zobaczył mnie na pasach na Lipowej. Nie czas żałować róż, ktoś powie na apel o pomoc księgarni kameralnej. Płonie las światowej gospodarki, we Włoszech jest „Dekameron” tylko na smutno, bez miłości, a mielibyśmy zamawiać książki?

Tak, bo „Między Słowami” to zarazem róże i las. Szczęście jednego i szansa dla wszystkich. Źródło literatury i kawy Dlatego warto wspierać w tym czasie takie kameralne księgarnie.

Pomóc w wyborze książek mogą recenzje:

Łomskie opowieści, Emil Andreev Bułgaria w klimatach Kusturicy. Każdy Słowianin z miłością dostrzeże bliskość ich biedy z naszą.

Mama umiera w sobotę, Rafał Niemczyk Zdałem sobie sprawę, że całkiem sporo zapamiętałem z tego tomiku, chyba bym go dziś przychylniej ocenił.

Co pozwala powiedzieć noc, Pierre J. Mejlak Bardzo fajne opowiadania, w których naprawdę coś się dzieje. Na przykład, ludzie schodzą się i rozchodzą z powodu wrony.

Koliste jeziora Białorusi, Mateusz Marczewski Tę książkę poleciła mi Karolina, która prowadzi tę kameralną księgarnię. Nie tylko dobry reportaż, ale i dobra literatura. Marczewski nie czci obiektywizmu na tyle, by nie rozumieć, że świata nie pojmie się bez wyobraźni. A co dopiero Białorusi!

Baron drzewołaz, Italo Calvino To Calvino recenzuje czytelnika, świat i całą resztę. Nie czytał nic, kto jego nie czytał!

Wicehabia Przepołowiony, Italo Calvino W Niebie jeszcze nie ma jedności wewnątrz Trójcy, które arcydzieło Calvino jest najlepsze, ale Wicehrabi nikt za szybko nie porzuci w tym konteście.

Krótka Wymiana Ognia, Zyta Rudzka Pamiętam ten zalany kawą i słońcem dzień, gdy sięgnąłem po pomarańczową okładkę. Książka ta to nie arcydzieło, ale jest szczera i dobrze napisana. O czymś mówi, a to dziś już wiele.

Hrapeszko, Ermis Lapazanowski Urocza powieść o Europie i sztuce, bardzo pokorna i piękna. Pomoc do uważnego życia.

Codzienne rytuały. Jak pracuja wielkie umysły, Mason Currey To taki tam poradnik, po prostu seria obrazków z życia wielkich ludzi. Sama w sobie nic wielkiego, ale myśl, gdy się od jej stron odbije, może wysoko polecieć.

Książka o najpiękniejszym tytule na świecie Teodor Parnicki pisał „Tylko Beatrycze” nie po to, by walczyć o współczesnego czytelnika, ale by Dante miał co czytać na głos w Raju, wiadomo komu i po co.

Dzienniki kołymskie, Hugo-Bader Mistrzostwo w swojej klasie, to jest w klasie „Polak zwiedza świat i to opisuje”. Nie da się nie ulec tym sztuczkom Huga, choćby się je przejrzało na wylot.

Fragmenty dziennika SI, Łukasz Zawada Ta książka mnie wkurzyła i nie cenię jej, ale ludzie cenią wysoko, więc pewnie tak czy owak jest o czym myśleć.

Żywoty, Oleh Sencow Wystarczyłoby powiedzieć, że autora tej książki więził Putin, ale dodam jeszcze, że jest  niej opisany związek chłopca z psem i obóz koncentracyjny dla stonki.

Nim nadejdzie lato, Erich Maria Remarque Rzecz przyjemna jak cygaro i dobra whisky wypita na tarasie w Szwajcarii nie samemu, z tym, że mnie na nią stać.

Przeczytałem tych książek znacznie więcej.

Część moich wrażeń została opublikowana na fanpage’u kameralnej księgarni „Między Słowami”. Na blogu jest ich chyba zresztą jeszcze więcej, ale te mi się nasunęły. Jako pomoc stałego klienta dla ulubionej księgarni kameralnej i jeszcze ulubieńszej kawiarni.

Dlaczego warto pomóc kameralnej księgarni?

Myślę już o tym letnim dniu, gdy kawiarnia i księgarnia otworzy się i wejdę do środka. Książki się uśmiechną, przeciągną fotele jak zielone koty. Huśtawka zaskrzypi jak wścibska sąsiadka. Zamówię kawę robustę przy barze i tęsknym okiem zerknę na piwa. Być może moje miejsce, jak to czasem jest, zajmie starsza pani, albo studentka. Nie będę się awanturował. Obiecuję, że tylko się do nich uśmiechnę, siądę w innym miejscu i uznam je za świetne. Wyjmę laptop i zacznę stukać. Popijać będę najlepszą kawę w mieście, zaparzoną w tygielku, a kosztującą tak niewiele, że za resztę z dychy możesz jeszcze kupić dwa cebularze! Oczywiście, do zjedzenia potem.

„Między Słowami” to las książek i róża kawy, która samym zapachem budzi do życia, robi z ciebie pszczołę. Nie tę stereotypową, harownicę, ale tę miodną, drzemiącą w kielichach tulipanów podczas przerw, tę tańczącą słoneczny taniec w sercu ula. Trzeba te miejsca przenieść na drugą stronę tej zarazy, bo inaczej będzie na tej drugiej stronie całkiem pustawo.

Tak, nawet w zarazie warto pomóc!

Przychodzą mi do głowy ludzie, których zaraza zabierze, lekarze, którzy ryzykują, że się zarażą, a także starsi ludzie, którzy jeszcze niedawno zamawiali na Rybnej, w „Między Słowami” cappuccino Moniki, a niedługo zabierze ich nawet nie choroba, a sam stres. Pomoc księgarni kameralnej w takim kontekście to znów wydaje się jak róża w płonącym lesie. Ale to nie tak. Trzeba zrobić, co się da na każdym polu. To miejsce, wyjątkowe na mapie Lublina, jest jak książka. Ma swoją autorkę, ma bohaterów, ma lekko pozaginane strony i cudną, miękką jak fotel okładkę.

Ma przesłanie!

Jak to powiedziała jedna dziewczyna, wchodząc tam pierwszy raz, „O, Lublin właśnie nabrał sensu!” Bowiem to nie kult książek, jakaś abstrakcyjna miłość literatury zapełniła półki „Między Słowami”. One stoją miłością opowieści. Kultem życia. Życzliwym zainteresowaniem człowiekiem i tym, co ma do powiedzenia, lub o czym woli milczeć.

Książka, którą jest ta księgarnia jest tylko w jednym egzemplarzu. Wyłącznie w rękopisie i każdy, kto to pojmie, może dowieść, że zdanie „rękopisy nie płoną”, nieco naiwne, zostało jednak wypróbowane w ogniu i zachowuje swą wagę także poza macierzyńskimi stronami „Mistrza i Małgorzaty”, gdzie je Bułhakow zapisał.

By taki rękopis, jakim jest ta kawiarnia i księgarnia ocalał, warto wydać kilka złotych, nawet w kryzysie. Na różę kawy i na las liter. Warto też okazać pomoc tej kameralnej księgarni, lubiąc „MS” na facebooku.