Bogowie starzy i nowi, i najnowsi [PLiO]

Religia w Grze o Tron rzuca się w oczy. Jeśli widziałeś fragment filmu, w którym ubrana w gustowną czerń kobieta patrzy na zieloną eksplozję, albo, jak brodaty mężczyzna czyści ostrze miecza siedząc pod białym drzewem z czerwonymi liśćmi, to masz w głowie obrazy dwu najważniejszych religii Westeros.

59937d9f908f24704e68cce89cf2337b29ed2182_hq

„Przysięgam na bogów starych i nowych”

Nawet w serialu dość często słychać tę przysięgę. Bogowie nowi (wysadzany w powietrze sept) i starzy (czardrzewo z twarzą i czerwonymi liśćmi). Odwieczni bogowie Północy, bogowie skał, rzek i drzew, i Starków, oraz Siedmiu, nowa wiara z kościołami, świecami, kadzidłem, obrzędami, figurami i klerem.

Wariacja na temat pogaństwa, wariacja na temat chrześcijaństwa.

Jasne i czytelne jak promocje w Lidlu.

Taka oto historia kryje się za tym rozróżnieniem.

Najpierw w Westeros, krainie, gdzie toczy się Gra o Tron, pojawiają się ludzie, którzy z tego tytułu nazywają się Pierwszymi Ludźmi. Po nich na kontynent dotarli Andalowie, na tarczach, a co pobożniejsi na czołach, mając wymalowane siedmioramienne gwiazdy. Większość terenu Westeros przyjęła ich wiarę, pobudowano septy, powycinano święte drzewa Pierwszych Ludzi.

Stało się tak w każdym z Siedmiu Królestw, z wyjątkiem Północy.

Ale nawet tam wiara w Siedmiu zdobywa powoli przyczółki. Nawet wierny starym Bogom Eddar Stark wystawił elegancki sept dla swojej żony. Mało tego, pozwolił jej wychować dzieci w wierze mieniącej się kolorami tęczy.

Sytuacja jest więc jasna. Ludzie z kart powieści Martina wiedzą co mówią, przysięgając na bogów starych i nowych.

Z tym, że niekoniecznie. Albo nawet, znając Martina, jeśli coś wydaje się wszystkim oczywiste, jest duża szansa, że takie nie jest.

Kto nie wierzy, niech przypomni sobie jak Eddar Stark klęknął przy Sepcie.

Gdy coś wydaje się oczywiste, Martin w końcu to podważy.

Oczywiście, niekoniecznie wyjdzie to w serialu, ale na początku tego cudownego dziecka HBO i Martina nie było, były tylko same książki. Parafrazując Tischnera, na pocątku wsędy byli nerdy, a dopiero pote porobiyli sie geki i casuale*.

A w tych zaczytanych przez nerdów książkach jest całkiem jasne, że nic z bogami jasne nie jest.

Najpierw zobaczmy, jaki to rodzaj pogaństwa, owi starzy bogowie Pierwszych Ludzi.

Starzy bogowie przypominają pierwotne kulty przyrody, szamanizm.

courb404.jpg

Są miejsca w Europie, gdzie taki duch ciągle żyje w kulturze. Niedawno, na Światowe Dni Młodzieży zjechali do mojej parafii Łotysze i zachwycili się wielkim kasztanowcem rosnącym przed plebanią. Podziwiali go i obejmowali, lokalsi się zaś dziwili. Pomyślałem wtedy, no tak, Łotwa jest jak martinowska Północ. Żyje tam prakultura, sięgająca czasów sprzed obsiania pierwszego pola zbożem.

Nawet, jeśli ludzie już w drzewa nie wierzą, to ciągle wyjątkowo je kochają.

Na Litwie, pisał Mackiewicz, ofiary dla świętych węży kończyło nie postawienie w wiosce misyjnego krzyża, ale położenie torów. Cywilizacja naukowa docierała tam parowozem, a przecież działo się to w setki lat po chrzcie Litwy.

Niewiele więcej, niż sto lat temu.

To starzy bogowie w naszym świecie. Celtowie, jak wspomniani wyżej Bałtowie, także czcili dęby, tak jak i dumne plemiona Słowian.

Nowi bogowie to zaś odpowiednik chrześcijaństwa.

Na wypadek, gdyby nie było to dla kogoś jasne, to aktor grający w serialu najwyższego septona wygląda jak papież Franciszek.

69z9tbzi0iyy

No i pozamiatane. A jednak pomiędzy tym pogaństwem najściślej związanym z przyrodą a chrześcijaństwem jest miejsce na coś jeszcze.

Bogowie naprawdę starzy, bogowie naprawdę nowi

W książkach to coś jeszcze zostaje nam zasugerowane, a nawet ma imię.

Wielkie rody, jak Starkowie czy Lwy z Casterly Rock, jak się dowiadujemy między wielkimi bitwami i intrygami, mają swych słynnych założycieli. Brandon Budowniczy, Lann Sprytny, a także trochę drugoplanowych, jak ten arcymyśliwy, od którego wywodzi się ród mądrych Tarlych. Są to postaci bohaterów o przedziwnych mocach. A nad nimi wszystkimi góruje roześmiany facet w wieńcu z winorośli i z jelenimi rogami na głowie.

To zielonoręki Garth.

RochesterCathedral_Boss1.jpg

W Nawałnicy mieczy, gdzie krew się leje i królowie giną jak muchy, w dworskiej rozmowie Ollena Redwyne, babka z Reach, najzieleńszej i najżyźniejszej połaci Westeros igra trochę z biedną Sansą Stark. Opowiada jej o Garthcie i o tym, że swe nasienie hojnie siał i stawia kwestię, czy jakaś inna część ciała niż ręce była zielona. Sansa miała prawo się zarumienić, a my powinniśmy się zastanowić.

Zielony człowiek, patron płodności. Patron zwierzyny, wina, zboża, siania i plonów.

Że nie jest to nic drugorzędnego, upewnia nas Martin w Świecie Lodu i Ognia. Tam już zupełnie jasno widać, że Garth, mityczny ojciec większości starych rodów, zwłaszcza z Reach, to ktoś na podobieństwo pogańskich bogów.

Miejsce, które Garth zajmuje w kulturze, jest nieprzypadkowe. Tradycje szamańskie sięgają epoki lodowcowej i ich trwałość jest oczywista; ludzie blisko natury żyjący żywią do niej cześć i szacunek, mają z nią religijny związek i miesza się im ona niejako z Tajemnicą Boga.

Co jednak, gdy zaczynasz już tą naturę podbijać? Gdy wycinasz odwieczne bory, by zrobić miejsce na pola? By siać zboże, by utrzymać rosnącą populację miast, by hodować zwierzęta, by rozwijać rzemiosło, wznosić pierwsze strażnice, wokół których potem rozwiną się feudalne zamki. Wygląda na to, że potrzebujesz boga płodności.

Tak też się w dawnej Europie działo i to na niej wzorowane jest Westeros. Jeszcze napiszę o Zielonym Człowieku, z którego zaczerpnięty jest Garth, a z którego my mamy dziś kulturowego świętego Mikołaja.

Acheloos_detail_of_roman_mosaic_from_Zeugma.jpg

Na razie wystarczy rozważyć taką możliwość:

Siedmiu to owszem, bogowie najnowsi, ale starzy bogowie czardrzew nie są najstarsi. Przed nimi bowiem Pierwsi Ludzie mieli innych bogów, którzy przetrwali w legendach. Najważniejszy z nich jest Garth, patron płodności i wegetacji.

Gdy Andalowie dotarli do Westeros z Siedmioramienną Gwiazdą, mogła to już być ziemia bogów starych i nowych.

Ale dlaczego tak właśnie jest, wyjaśni się dopiero, gdy pojmiemy, kto to tak naprawdę są owi starzy bogowie od drzew o koronach w kolorze krwi.

CDN…


* – Nerd to taki ktoś, z kim wygrywasz w piłkę, komu odbijasz dziewczynę, kto czyta książki, kto lubi naukę, kto nie jest duszą towarzystwa. Potem, po latach, jeśli wiatr weny zawieje dobrze, sprzedaje prawa do swojej pisaniny największej telewizji świata i odtąd, jeśli chciałby opróżnić konto, musiałby podstawić tabor kolejowy. George Martin to nerd, jego najwytrwalsi czytelnicy są nerdami, a nawet ja się jakoś na tą definicję łapię, choć mam święcenia i brak problemów z opróżnianiem konta.

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s