Ostatnie artykuły

Na końcu Internetu – Hodżra

Internet ma tyle końców, ile sznurówki w trampkach, które rozwaliłem w 1995 roku, czyli za tamtej Polski, której smartfony były tak samo obce jak niedziurawe drogi.

Marysieńka, Tadeusz Boy-Żeleński

Jakie były ostatnie słowa Jana Sobieskiego, tego Lwa Lechistanu, który złamał potegę Półksiężyca, ocalił Wiedeń i Rzym?

Wielkolechicka zupa dyniowa

W stepie szerokim, w dzień jasny wrześniowy, jadą z wszech stron chłopaki.

Baron drzewołaz, Italo Calvino

Recenzowanie Calvino to jak recenzowanie wrzosowiska w słoneczny dzień lub spontanicznej podróży pociągiem, nawet PKP.

Amarantowy wrzesień

Amarantowy wrzesień! Wege treść i patriotyczna nazwa!

Co kupić na ślub? Poradnik praktyczny

W 2019 roku odbył się w Polsce pierwszy ślub, podczas którego goście dawali prezent zbliżeniowo, to znaczy ustawiono obok państwa młodych trzy terminale ukryte pod trzema różnej wielkości kopertami.

Szczeliny istnienia, Jolanta Brach-Czaina

„Szczeliny istnienia” to dwieście piętnaście stron filozofii spisanej w języku, w którym słowo filozof to uliczna obelga.

Uzurpator, Piotr Głuchowski i Bożena Aksamit

Europa zna bajkę o królu, którego krawiec oszukuje, sprzedając mu szaty, których nie ma. Tylko mądrzy je zobaczą i docenią, mówi krawiec, a król to łyka i odtąd paraduje nago, a ludzie, a jakże! podziwiają. Dopiero dziecku język się rozwiązuje i czar pryska. Jest też polska wersja tej bajki, znacie?

Fszystko

Ta reforma uczyni wszystko bardziej sprawiedliwym.

Pożegnanie z kotem

Pietruszka mu było, czyli prawie tak samo, jak mi, a nawet ładniej, bo roślina jest żywa, a kamień, wiadomo, nawet taki św. Piotra, kojarzy się twardo i zimno. Za to Pietruszka brzmi wspaniale, brzmi zielono, jak udane wakacje.

Midsommar, w jasny dzień

Midsommar to film o rytuale i dlatego dusza ma radowała się podczas seansu niby bocian, co znalazł na łące króliczka i połknął go, w jasny dzień.

Wicehabia Przepołowiony, Italo Calvino

Recenzować książkę, na której okładce litery układają się w Italo Calvino, tytuł dowolny, to jakby recenzować Ocean Spokojny, świeże maliny, pierścienie Saturna albo, choć z nieco innych powodów, dokumenty podpisane: Episkopat Polski.