Wycinka na Lipowej padła!

Runą lipy na lipowej, pisałem, bo naród nienawidzi drzew. Wycinka na lipowej będzie a protest nic nie da, pisałem i życie dowiodło, że błędnie. Nie od razu jednak wejdę pod stół i swoje odszczekam. Muszę wyjaśnić, że będę odszczekiwał kawałek o proteście, a nie o nienawiści narodowej.

Protesty przeciw wycince na Lipowej

Napisałem, że nie wiem, czy protest coś da, ale był ktoś, kto wiedział – prezydent Lublina. Maszyny ucichły, pojawiły się ogłoszenia o konsultacjach 23 czerwca. Na konsultacje przyszli mieszkańcy Lipowej, którzy protestowali z zieloną szarfą, wywieszali plakaty i bronili swoich drzew i przyszedł wiceprezydent. Odbył się spacer i hasło „nie będzie wycinki” ostatecznie ujawniło swojego mniej ciekawego brata: „ale będą przesadzenia”, ale to i tak sukces. Spacer ten to było „przepraszam” władz za pewną noc majową z piłami zamiast słowików. Odwołanie wycinki to wygrana tych, którym chciało się protestować. Zgadzam się z panią, która odetchnęła z ulgą, że Lipowa nie stanie się nagle Betonową. Nadal będzie ładnie pod drzewami! Wysłałem jej całusa po falach Radia Lublin, bo wprost powiedziała, że chodzi jej o piękno ulicy. Bez tego wszystkie inne argumenty za drzewami są jak miedź brzęcząca i jak cymbał brzmiący. W nielubiącym drzew narodzie pojawiają się zielone, szlachetne szczepki!

Dlaczego jeszcze warto wstrzymać się od wycinki

Uznając kochanie drzew za najwyższą zasadę ich zatrzymania przy ulicy, wymienić trzeba inne powody, co może się przydać kochającej mniejszości w dyskusji z nienawidzącym narodem. Z tym sąsiadem, co wierci dziury w dębie, bo granit mu brudzi. Otóż i jemu, i nam sypie się powietrze w Lublinie. Użytkuję niewielki taras, gdzie kibicuję jerzykom i liczę kropki w przypisach. Jeśli rano postawię na parapecie herbatę i zapomnę, to wieczorem mam kółko bez pyłu. Pył ma kolor starej krwi. Gdy jerzyki latają wysoko, gdzie much nie ma, to dlatego, że mają go dość. Jeśli znów ja chcę na tarasie przyjąć gości, eminencje lub ekscelencje, walczę z tą rdzą, a potem patrzę na szmatkę i medytuję nad swymi płucami. Wycinka kilku milionów liści dałaby szuflę pyłu prosto na twarz każdego z Lipowej. Taka szufla, pełna czy to spalin, czy kłamstw, dobrze jest znana obywatelom Polski. Dlatego moi sąsiedzi trzeźwo odpowiadali do mikrofonów, że cieszą się ze wstrzymania wycinki, ale z zastrzeżeniem, że naprawdę będzie wstrzymana.

Protest, który trudno wyciąć

W ustępstwie władz czuć trochę tego pyłu – czy wcześniej nie wiedzieli, że rosną tu drzewa i żyją tu ludzie? Trudno się dziwić intensywności protestów w innej zielonej sprawie, w sprawie Górek Czechowskich. Lubię protesty i wyznam, że gdy kończą się strategicznymi ustępstwami to zawsze mam trochę żal, że wielkie, a suche drzewo władzy nie runęło. To tylko emocja, ale też emocjonalny ślad zostawiony we mnie przez pokolenia ludzi, z których zdaniem nikt się nie liczył. Teraz ma być inaczej. Polska odżywa po wiekach biedy i być może będzie nas stać nawet na pokochanie drzew. Na razie to jeszcze uczucie nieczęste, większość wielkich roślin nie lubi. Ale demokracja to rządy myślącej mniejszości. Uczy tego protest na Lipowej, a nauka ta może się spodobać ludziom niezależnie od poglądów. Jeśli czujesz, że twoje poglądy to dziś w Polsce rzadkość, to mów o nich, a jutro mogą stać się częste. Jeśli czujesz, że dziś myślisz, jak większość, ale czujesz, że większość ta topnieje, to bądź spokojny. Niektóre rzeczy można robić w społeczeństwie nie wtedy, gdy ma się poparcie na poziomie siedemdziesięciu, lecz właśnie piętnastu procent.

Wycinka na Lipowej a przyszłość drzew

Gdyby anioł pojawił się przed sumieniem każdego z mieszkańców miasta i wprost zapytał o Lipową, to przypuszczam, wyszłoby mu, że trzeba zrobić sześciopasmową autostradę z mostem linowym, po którym ludzie z wieńcami będą skakać na cmentarz. Samochód w Polsce to król, a drzewo to podnóżek kół jego. Pisać apeli, co w związku z tym miasto powinno w sferze komunikacji sensu nie ma, tym bardziej, że wciąż nie wiemy, czyśmy nie blefowali z końcem epidemii (albo wiemy już, ale po cichu), przez co znów możemy być skazani na auta. Także wycinka na Lipowej może znów ruszyć, gdy coś się nagle okaże. Póki co jednak, jeśli ktoś słyszał dziś o wpół do dwunastej na Lipowej szczekaninę, to nie neurotyczny pudel, ale ja pod stołem dziękowałem sąsiadom za rozwinięcie zielonej szarfy protestu. Większość narodu nie lubi drzew, ale są dzięki Bogu tacy, których to denerwuje.

uwagi

  1. Jestem pozytywnie zaskoczony, że udało się dogadać w sprawie wycinki 😮 Dzięki za wstawkę o słowiku – w końcu wiem, co mi krzyczało tak sympatycznie wieczorem pod oknem w zeszłym miesiącu 😀 Wszystkiego imieninowego z okazji imienin, don Pedro! Rychłego domknięcia doktoratu i samych zacnych lektur wszelakich 😉

  2. Dzięki! Wykończę doktorat i zacznę więcej pisać na blog (recenzje!) no i zacznę swój Wielki Projekt 😉

  3. Wielki Projekt brzmi całkiem tajemniczo i ekscytująco 😮 Trzymam kciuki!

Leave a Reply