Kartki znalezione na ambonie. [4] Sygnały

O tym, że ludzkie życie kaznodziejskie przerasta pohuki puszczyków z Lipowej, potwierdza mnogość sygnałów, jakimi migają nasze ambony.

Oglądam wybór papieża. Wita się z nami mówiąc „buona sera”, dobry wieczór. Oho, myślę sobie, odważnie. Rano wpada do zakrystii starszy pan, co codziennie chodził na mszę i ogłasza mi, że papież Franciszek jest antychrystem. Pytam, skąd wie? Poznał po „dobry wieczór”. 

Jeśli można sygnalizować powitaniem, to tym bardziej można kazaniem. Papież z Argentyny swoim powitaniem sygnalizował więcej człowieczeństwa, a mniej białej sutanny.  Gdy zastanawiałem się, dlaczego parafianin tak się oburzył, najpierw sądziłem, że chciał, by Bóg był w centrum, a nie człowiek. Potem jednak zmieniłem zdanie. Pana tego znałem z jego zainteresowań życiem społecznym, Polską w największym tego słowa znaczeniu, bardziej, niż teologią. Czyżby on też był humanistą, też afirmował człowieka, tylko inaczej?

Harrari twierdzi, że humanizm jest dziś najpotężniejszą religią Europy. Wszyscy, mówi, stawiają człowieka w centrum, choć różnie go rozumieją.

Przez te różnice humanizm ma trzy odmiany.

Pierwsza i najpierwotniejsza to nacjonalizm, bliski parafianinowi, który wskazał mi antychrysta. Do drugiej, do liberalizmu, przynajmniej w oczach tego parafianina, odwołał się papież swoim „dobry wieczór”. Trzecia z nich, być może bliższa Ojcu Świętemu, jako jezuicie z Ameryki, to socjalizm.

Socjalizm w Wiśle zainaugurował żołnierz Armii Czerwonej, który rozstrzelał budzik pradziadków. Jego towarzysze odłamali pozłacane uszka od filiżanek.

Ksiądz z Wisły miał więc podstawy, by się obawiać o własność. PRL zresztą okazał się pod wym względem lepszy, niż Franciszek przewidywał. Stefa, gdy ją poznałem jeszcze za tamtego ustroju, miała własne mieszkanie, filiżanki i hodowała papużki. Jednak walkę o dusze socjalizm przegrał. Babcia tłumaczyła mi, że bardziej od państwa i społeczności, ważny jest naród, a jeszcze bardziej, pojedynczy człowiek i jego wolność. Tak, jakby ustawiła w kolejności socjalizm, nacjonalizm i liberalizm i wskazała lekko ten ostatni. Nie tylko ona tak myślała. 

Dlatego polskie ambony podzieliły między siebie humanizm narodowy i liberalny. 

Jak to? Humanizm rządzi ambonami? Czy księża nie sygnalizują już, jak wtedy w Wiśle, przykazań i Pana Boga? Sygnalizują, ale już nie wyłącznie. Polski kaznodzieja, prócz chrześcijaństwa, wyznaje dziś także humanizm. Nawet, jak drażni go papież, to właśnie przez społeczny wymiaru jego poglądów, nie teologiczny. Stąd wszystkie spory ideowe w Kościele idą dziś wiernie po linii sporów dzielących humanizm, czyli sporów politycznych.

Prawy kierunkowskaz i lewy

Od czasów kazania, które Stefa słyszała w Wiśle wpływy humanizmu w Kościele wzrosły. Tradycjonaliści jako moment przełomu wskażą Sobór Watykański II. Powiedzą, że to koń trojański w mieście Boga. To postawienie człowieka w centrum, tam, gdzie powinien stać Bóg. Problem ten jednak był w chrześcijaństwie od początku.

Kto chce zobaczyć, jak ten grzech pierworodny religii monoteistycznej z humanizmem wyglądał, niech popatrzy, komu Maryja pieluszki zmienia. Niech spojrzy na szopkę i zanuci sobie jeden z polskich hymnów narodowych, kolędę „Bóg się rodzi”. 

Od Betlejemu, z roku na rok, kazania coraz bardziej afirmują człowieka. Dziś jest to już bardzo widoczne, tak, że nieraz człowiek zdobywa na ambonie pozycję ważniejszą, niż Bóg. 

Jaki jest przykład sygnalizowania humanizmu z polskich ambon? Wybiorę z wielu szczególnie jaskrawy. To zastąpienie piekła przez obozy koncentracyjne. Chcesz dziś zasiać grozę, to nie będziesz cytować traktatu o piekle ze średniowiecza, bo to śmiech, ale opowiesz, jaki los ludzie ludziom zgotowali i nie będzie śmiechu, tylko cisza na Kościele. Mniej się mówi, że grzesznicy idą do piekła, więcej mówi się, że ludzie bez Boga gotują piekło na Ziemi. Nie mówi się, że piekło jest karą w ręku Boga, a raczej, że to człowiek może sobie zrobić piekło własnym złem. Takie piekło to metafizyczne samobójstwo, nie tortury.

Widać tu, jak wizerunek Boga korzysta na humanizmie.

Obozy przywołuje się więc z ambon po to, by pokazać konsekwencje humanizmu bez Boga. Tylko że, to świadczy wręcz o zrównaniu tych dwu Postaci, Boga i człowieka. Kiedyś Bóg dla wiernych po prostu był i trzeba było się do Niego dostosować, dziś raczej przypominamy sobie, dlaczego On jest nam potrzebny w naszym humanizmie. 

Liberalny humanista powie, że obozy tworzą się wtedy, gdy ludzie wierzą w swoje plemię, a nie widzą człowieka w drugim.

Narodowy humanista powie, że obozy tworzą się wtedy, gdy ludzie przestają wierzyć w swoje plemię i nie widzą Boga nad ludźmi. 

Podział ten idzie trochę po linii zasady tego, co się głosi na nowej parafii, gdzie ludzie przychodzą z wózkami, i takiej, gdzie ludzie przychodzą o kulach.

Pierwszy możesz mówić rzeczy nowe, drugim lepiej mówić to, co znają. Stąd powyższe sygnały będą odczytywane dobrze, lub źle, w zależności od doświadczeń słuchaczy. Jaką parafią jest Polska, wszyscy wiemy. Frontową i starą, taką gdzie ludzie nawet nie tyle diabła się boją, co innych ludzi. Przez dzieje nasze humanizm w wydaniu narodowym jest na ambonach powszechniejszy. Znajdziemy go w najlepszym wydaniu u Wyszyńskiego, a najlepsze wydanie liberalnego – u Tischnera. 

Tu jest mój punkt niezgody z krytykami nacjonalizmu na ambonie. Chodzi mi o duchownych, których liberalne gazety zapytają o to, czy proboszcz, wskazujący kandydata prawicy, zgrzeszył.

Odpowiedzą oni, że gdy proboszcz mówi rzeczy zbieżne z programem partii, to ucieka w objęcia tej partii i porzuca Ewangelię. Ja uważam, że jest odwrotnie. Kaznodzieja taki popiera program partii, bo on idzie po linii humanizmu, który jest mu bliski, a często i większości jego wspólnoty. Duchowni, których pytają liberalne gazety, też mają swoje sygnały i choć bywają subtelniejsi, nie są wcale mniej wyraźni. 

W świetle humanizmu jednego i drugiego, i trzeciego interpretowało się u nas Biblię przed obecnym sporem. W czasach, gdy żaden z bliźniaków jeszcze nie wiedział, że można ukraść księżyc, na którym żyją Polacy. 

Dodaj komentarz