Metempsychoza, Jarosław Marek Rymkiewicz

Na okładce tomiku jest niebieski żuk. Gdy reklamy kłamią nam przed świętami, ta reklama nie kłamie. W środku będą żuki, sosenki, daglezje, trupy, krzyże, krwawe chorągwie, będzie czarna śmierć i będzie kpiarz śmierci, Rymkiewicz. Będzie kolorowo, będzie wesoło.

Wesoło i kolorowo jest w wierszach Rymkiewicza. U niego, gdy trup wstaje na cmentarzu, to mruga do nas i już wiemy, on nie straszyć idzie, a do swojej pani.

Mnie uczył w seminarium stary mnich, że namiętność gaśnie trzy dni po pogrzebie i śmiał się, ale Rymkiewicz, stary dziadek, śmieje się głośniej, że to chyba u pobożnych mnichów te trzy dni. Miliony lat mu nie wystarczą! Miłość nie umiera i nie umiera życie u Rymkiewicza, ale, by nie robić z niego, kim nie jest, śmierć też u niego nie umiera, jak zwykła umierać u chrześcijan, chociaż nie można powiedzieć, gdy Pan Jezus się zjawia, to z czerwonym sztandarem.

Idzie stary poeta swoją drogą. Swoją od lat, także w polityce i tu robi się ciekawie, a niebieski żuk zaczyna być możliwym tematem dla paska w TVP.

W tomiku pada imię Jarosław.

Jarosław Marek Rymkiewicz zasłynął swego czasu wierszem „Do Jarosława Kaczyńskiego”. Było to tuż po Smoleńsku i po Wawelu, gdy jeszcze się zastanawiano, czy czytanie „idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu” Herberta nie było policzkiem dla wiary pana prezydenta i pani prezydentowej. Rymkiewicza to żywioł, takie dyskusje. Ale wtedy ciemne kresy i krwawe krzyże przyćmiła polityka. Polska stała się dla niego konkretna jak kielich wina i krzyczał, by naród ten kielich wręczył Jarosławowi.

Wiersz do Jarosława Kaczyńskiego zraził do niego ludzi, którzy docenili jego wcześniejszą poezję, wręczając mu nagrodę Nike za „Zachód Słońca w Milanówku”. Większy zaszczyt zresztą nagrody „Nike” już nie spotkał.

Wiersz do Jarosława Kaczyńskiego nie podobał mi się i podobał. Jak to wyjaśnić? Miał dobry rytm, jak to u Rymkiewicza. Jeśli chodzi o myśl, to Tarnowy, Kraśniki i Świdniki tego świata skrywają około trzydziestu tysięcy starych poetów, którzy mogliby takie coś napisać. Założę się, że któryś z bardziej leniwych chwalił się tym wierszem Rymkiewicza na osiedlowej ławce jako swoim i koledzy wierzyli. Sam bym uwierzył i chyba Rymkiewicz też by się nie kłócił o autorstwo.

Był to wiersz prosty. Oto fragment:

To co nas podzieliło – to się już nie sklei

Nie można oddać Polski w ręce jej złodziei

Którzy chcą ją nam ukraść i odsprzedać światu

Jarosławie! Pan jeszcze coś jest winien Bratu!

Gdzie teraz te emocje, gdy w związku ze Smoleńskiem nic się nie okazało? Drzemią, czekają na wiosnę, na świeżą krew. Ale mniejsza o nie. W tomiku z niebieskim żukiem znów jest w wierszu imię Jarosław!

Ach Jarosławie proszę pozostaw to żywym

Dla ciebie ten kto umarł tylko jest prawdziwy

Myślę sobie, aha! Zaraz ABW padnie, albo KO z cyrografem, bym podpisał, chociaż ja w te gry się nie bawię. Tylko, o jakim Jarosławie myślał Jarosław od wiersza o Jarosławie? Mógł o sobie przecież. Pewnie o sobie, ale czy moja wina, że tak to sobie odczytałem.

Ilekroć czytam Rymkiewicza, mam przekonanie, że on już nie żyje, potem idę na Wikipedię i sprawdzam i ciągle jeszcze nie wpisana data. Jeszcze pisze. Wysłałbym mu na urodziny taki patyk fluorescencyjny, by go do trumny włożył, by widział, co na wieku paznokciem skrobie, albo, by mu lżej się wychodziło w noce księżycowe, bo on się będzie kręcił na tym leżakowaniu jak psotny pięciolatek, na tym leżakowaniu, po którym będzie Boży Podwieczorek, zmartwychwstanie, i Matka Boża odbierze nas z tego przedszkola.

W drodze do domu, papląc o zabawach i przygodach dnia, wspomnę o tym niebieskim żuku! Hipnotyzuje duszę ta okładka.

Być może czytelnika zaintryguje też to, że obok randek zombie, Rymkiewicz znanego kompozytora Brahmsa demaskuje jako krasnoluda. Jego wiersze to jak obudzić się rano z dłońmi pełnymi kolorowych żuków.

To coś całkiem innego, całkiem wolnego.

uwagi

  1. Obudzić się rano z dłońmi pełnymi żuków, choćby i kolorowych, to jednak trochę straszno 😮

  2. Tak, właśnie tak on pisze, ten dziadek 🙂 ale, przyznaj, to ładny początek opowiadania 😉

Dodaj komentarz