Co kupić na ślub? Poradnik praktyczny

W 2019 roku odbył się w Polsce pierwszy ślub, podczas którego goście dawali prezent zbliżeniowo, to znaczy ustawiono obok państwa młodych trzy terminale ukryte pod trzema różnej wielkości kopertami. Zamiast standardowego „pi” były miłe weselne fanfary. Dom weselny pod Przasnyszem już zapowiada, że usługą zainteresowane są kolejne pary. Z pewnością takich ślubów będzie więcej. Mimo takiej nowoczesności, mimo, że dajemy prezent wygodnie kartą, bądź tradycyjnie, pięknie wyprasowane stuzłotówki w kopercie, nie ma to jak przynieść Młodym coś konkretnego.

Dziś już coraz rzadziej kwiaty.

Coraz częściej nowożeńcy proszą o wina, totolotki, a ci z poczuciem humoru, nawet o książki.

Warto pamiętać jednak, że zabawny wierszyk na zaproszeniu, gdzie mówią, że nie chcą kwiatów, lecz to czy tamto, nie obowiązuje nas z mocą instrukcji Episkopatu czy zarządzenia wojewody. To nie mandat! Nie chcą kwiatów, nawet doniczkowych? Dobrze. Wolą płyty? Jasne. Lecz ich sugestia to nie przykazanie Boskie i można trochę je nagiąć.

Lecz nagiąć odpowiednio, by nie wyprosili z wesela.

Można naginać dając prezent oszałamiający.

Na przykład, prosili o kupon lotto, dajemy im tysiąc zdrapek po złotówce. Żaden prezent tak nie zbliży. Choćby byli pokłóceni, już przy drapaniu dwusetnej zdrapki ich pobrudzone sreberkiem palce jakoś się dotkną, niby przypadkiem, a wtedy odłożą monety, spojrzą na siebie i już wieczór będzie raczej bez zdrapek. Wygrali!

Podobnie, gdy poprosili o płyty. Zamiast CD, daj im sprzęt audiofilski najwyższej jakości! Taki, gdzie same kamienie pod głośniki przekraczają cenę średniej klasy grobu. Nawet, jeśli naprawdę oczekiwali, że przyniesiesz płytę i nerwowo się trzęsą po odkryciu twej niesubordynacji, to droga cena kosztownego zestawu powinna ich na nowo zjednać.

Tak samo ze złotym zegarkiem, perskim dywanem, talonem na tajskie wakacje, itd.

Ale nie każdy lubi chwalić się pieniędzmi. Co wtedy?

Wtedy można być oryginalnym. Prosza o wino? Kup im jabłkowe, z etykietą projektowaną w PRL. Chcą totolotek? Kup im encyklikę z potępieniem hazardu! Chcą płyty audio? Kup im płytę meblową! Pewien polski market miał swego czasu na stronie internetowej dosłownie pół miliona recenzji takich płyt, wiele pochodziło od gości weselnych właśnie. Szczerze mówiąc, nie wszyscy byi zadowoleni. Dlaczego?

Dlaczego nie zawsze dobrze wypada prezent nietypowy? Ponieważ wymaga charakteru. Możesz przynieść kawałek sklejki z Chin, ale musisz nadrobić osobowością. Bierzesz taką sklejkę, kładziesz na palcu, kręcisz szybko, by trzymała równowagę, ze śmiechem krzyczysz hop! I wrzucasz pana młodego, hop! i wrzucasz dziewczynę w sukni białej, i wirują niespodzianie na parkingu przed domem weselnym, a ty gwiżdżesz im na przykład Lambadę i robisz sympatyczne miny w kierunku reszty gości, by cię nie znienawidzili za wspaniałość.

Ktoś powie, łatwo pisać takie rzeczy! Dlatego posłużę się przykładem.

Idę na ślub młodego małżeństwa, tradycyjnie, On i Ona, jak sobie z prezentem poradzę?

Trochę przekornie, zaczynam od torby prezentowej. W sklepie mój wzrok pada na taką z bobasem w uszach króliczka! Kto powiedział, że to dobre tylko na chrzest? Niech wiedzą, czego się spodziewać! Mało to młodych, którzy nie uważali na tych akurat katechezach?

Poza tym, jako ksiądz chcę być w awangardzie troski o dzietność narodu. Może nie aż tak, jak to jeden kanonik powiedział o drugim kanoniku, że świadectwem życia walczy z LGBT, ale jednak, chociaż takim małym znakiem.

Po drugie książka. Miał być staroindyjski epos o miłości cielesnej, ale polskie wydania obfitują niestety w wulgarne zdjęcia. Wybrałem więc o czytaniu z dłoni dla zakochanych. Ktoś powie, źle, bo to przesąd. Źle, bo to czytanie ma służyć wybioeraniu, a oni już wybrali! Tu odpowie za mnie poeta: raz na wieki wybrawszy, w każdy dzień wybierać muszę! A że przesąd, to nie wierzę, że w XXI wieku ktoś może mieć dla czytania z dłoni więcej, niż śmiech.

Poza tym owi Młodzi to ludzie racjonalni, więc w głowie im to nie namiesza, a może zachęci do potrzymania się za ręce i wodzenia palcami po czułym wnętrzu dłoni. W małżeństwie zaś jak najbardziej wolno takie rzeczy robić.

Do tego będą cukierki w whiskey oraz zielone wino, jedno z tych, z których słynie Szkocja.

Wszystkie te pomysły i idee są oczywiście kontrowersyjne. Idą też na przekór tradycji narodowej, by wszystko robić w miarę możliwości tak samo, nawet, gdy, jak z tymi kopertami zbliżeniowymi, idziemy za aktualną modą.

Za tą jednością stoi praca niezliczonych pokoleń Polaków wszystkich opcji i nie od razu uzyskano stan, gdy wiadomo, co każdy powie na dowolne zdarzenie. Burzenie tej jedności byłoby grubym nietaktem, ale igraszki z prezenami ślubnymi to ledwie lekkie postukanie.

Niby nic, a po odgłosie można poznać, czy pełno, czy pusto mamy w środku.

Dodaj komentarz