Dlaczego serial wszechczasów tak marnie skończył?

Miałem nie pisać o „Grze o Tron”, wiem, ale to ciekawe, dlaczego król okazał się nagi tak bardzo, że nawet Internet to zauważył. Uwaga na spojlery.

1. Scientific American opublikował artykuł nawet! Co więc mówi nauka?

Otóż pierwsze sezony były reakcjach postaci na świat, a późniejsze coraz bardziej na wewnętrznym życiu poszczególnych misów, dam i rycerzy. Bohaterem pierwszych był barwny świat Westeros, ostatnich zaś mdły świat neuroz. Pierwsze ujęcie jest o tyle smaczniejsze. Człowiek zmagający się w świecie jest tym, co czyni jego wewnętrzne życie interesującym, nie odwrotnie. By zrozumieć, o czym mowa, wystarczy porównać dialogi pomiędzy pierwszym a ósmym sezonem, pod koniec niemal nie rozmawiają, a jeśli już, to bez sensu.

3. Westeros z żywego świata stało się dekoracją bez znaczenia, piękną lecz nieobchodzącą widza. Do dziś aż boli serce, jak Ned zabija wilka w pierwszym sezonie, jeszcze zasypiając myślisz o tym nieistniejącym zwierzęciu. Lecz gdy Danusia robi końcowe ludobójstwo, nie pauzjesz nawet, gdy idziesz zalać herbatę.

4. Moja pierwsza spiskowa teoria: znienawidzili swoje dzieło scenarzyści i je zniszczyli. Niby niepoparta, podejrzliwa jak polska prawica i ogólnie mało wiarygodna, ale czyż ludzka natura bywa przewrotna? A może gdy zobaczyli, że nie wejdą na poziom wyznaczony przez książki, postanowili się nie starać?

5. Scenarzyści Weiss i Denioff wpadli w samouwielbienie i zatracili zmysł krytyczny. Zaobserwowali to moi ulubieni youtuberzy oglądając reportaż z czytania scenariusza przez obsadę, Preston i Carmine z RedTeamReview.

6. Zbytnia wierność książkom Martina. Dali koniec, który on wymyślił bez całego sosu, który czynił ten koniec strawnym. Stąd wrażenie, że końcówka była tak słaba, że niemal każdy mógłby napisać lepszą. Bo dostaliśmy zaledwie szkielet historii. Że szkielet to za mało wie każdy, kto nie żyje ;p

7. Jeszcze raz: jakiś rodzaj syndromu sztokholmskiego w ekipie, który sprawiał, że scenarzyści zamknęli się na krytykę.

8. Zadziałała zasada entropii. By tego uniknąć, trzeba było w połowie dać szansę jakimś młodym wilkom.

9. Wiele czynników złożyło się na końcową beznadzieję. Na tak wielką beznadzieję musiało złożyć się wiele czynników.

10. Na końcu najważniejsze. Już kilka lat temu miała wyjść książka Martina i gdyby wyszła, na pewno poszłoby lepiej.

11. Na melodię piosenki: „kirgiz szuka konia”: hipis nie pisze książki, nie pisze książki hipis, hipis książki nie pisze, książki nie kończy hipis, nie pisze Martin wichrów zimy, zimy wichrów martin nie pisze…

12. to znaczy pisze, ale tyle lat i końca nie widać, a jeszcze kilku takich tomów trzeba, by pokończyć wątki. Trzeba się pogodzić, że nie da rady, nie będzie nowych uczt dla wron i nawałnicy mieczy, będzie taniec coraz starszego smoka, na końcu brodaty chłop będzie przygrywał w bramie na harmonii, a skakać będzie małpa z przyczepionymi skrzydłami i łuską. Sen o wiośnie snem pozostanie, a lato zastanie hipisa martwego obok piszącej maszyny. Znany to numer z wieżą zbyt na budżet wysoką, już Pan Jezus przestrzegał.

13. Wniosek: Gdy będę miliarderem i nakażę zrobić dwadzieścia sezonów serialu na kanwie Helikonii, to zasadą będą uroczyste ofiary ze scenarzystów co każde trzy sezony;p

Dodaj komentarz